Polonia  San Diego                           

STRONA   GLOWNA Dowcipy Fotografie Lokalne  Atrakcje
Polonia Polskie  Parafie Polski  Biznes Linki
E N G L I S H O nas Ksiega Gosci   Wpisz sie Ksiega Gosci   Wpisy

DOM  POLSKI  w San Diego

HOUSE  OF  POLAND  in  San  Diego

Tlumaczenie Polish to English and English to Polish Sierota potrzebuje pomocy - apel lokalny

Mieczyslaw Sobczak - Dziki Mietek z Arizony

Kazda Niedziela - mecz siatkowki na Mission Bay
Polonijne Imprezy Pozary w San Diego
Bardzo zla sytuacja   -    Polska Misja Rzymsko Katolicka  

 Hit Counter

Polonia  w SAN DIEGO  jest skupiona w kilku okolicach, wlaczywszy okolice kosciola. Ponadto Polacy sa rozrzuceni po calym San Diego. Wedlug roznych szacunkow i kryteriow tutejsza Polonia mowiaca po polsku liczy kilka tysiecy ludzi (3 - 10?). Imprezy polonijne odbywaja sie kilka razy rocznie, w kilku powtarzajacych sie co roku miejscach. W Parku Balboa jest grupa malych domkow reprezentujacych wiele narodowosci podczas wazniejszych uroczystosci, jakby male "ambasady" HOUSE of Pacific Relations  Jest tez Dom Polski w Parku Balboa.   HOUSE of POLAND - tylko po angielsku.        Autor widzial Dom Polski otwarty przed swietami Bozego Narodzenia, kiedy wszystkie narodowosci oferowaly swoje specjaly kulinarne i obyczaje dla tlumu zwiedzajacych. Obiektywnie trzeba przyznac, polska ekspozycja byla najbardziej atrakcyjna, oblegana caly czas, slychac bylo glosy ze srodka proszace o zrobienie wejscia dla tlumu chetnych na polskie jedzenie. Na przyklad Niemcy wystawili piwo jako poczestunek. Polskie dania (talerz z pierogami, bigosem, kielbasa, golabkami) byly specjalami ktore sa wspominane do dzis w dalekiej Boliwii, jako ze autor byl w towarzystwie duzej grupy Boliwijczykow w wieku 30 - 80. Oni jedli nasze specjaly szybko i bardzo im sie podobaly koledy polskie spiewane przy akompaniamencie akordeonow. Oczywiscie, boliwijskie koledy sa bardzo podobne do polskich, ale slucha sie ich zwykle bez bigosu w ustach. Wielu Polonusow jedzie do kosciola blisko godzine, gdyz San Diego rozposciera sie na ogromnym terenie, mozna jechac autostrada poprzez San Diego przez ponad 45 minut.
        San Diego jest miastem polozonym na samej granicy USA z Meksykiem, przy Oceanie Spokojnym (Pacific Ocean). Miasto po stronie meksykanskiej nazywa sie Tijuana (wymawia sie Tihuana). Podobnie jak El Paso w Teksasie ma odpowiednika po meksykanskiej stronie, zwane Juarez. San Diego lezy miedzy gorami a oceanem, co powoduje ze klimat jest najlagodniejszy tuz przy oceanie, a im dalej w gory tym wieksze wahania temperatur (zimniej w nocy, bardziej goraco w poludnie). Ten czynnik, a rowniez odleglosc do plaz decyduje o cenach domow - mala, niemal rozpadajaca sie chatka bez ogrodka przy oceanie moze kosztowac blisko milion dolarow, a dom jak stodola, nowy i z duza dzialka moze kosztowac 300 tysiecy w gorach. Pozyczki na kupno domu sa zwykle okolo 5% do 6%, w zaleznosci od sytuacji kupujacego dom, wedlug danych za rok 2009. Cena domu sklada sie z 3 skladnikow: Koszt budowy stanowi 35%, wlaczajac zysk firmy budowlanej, spekulacyjna cena ziemi 30%, pozostale 35% to jednorazowa oplata dla wladz miasta. Podatki roczne od nieruchomosci placone za wszystkie 3 skladniki szybko rosly przed laty. Wtedy przeglosowano aby podatek od nieruchomosci byl 1% od ceny  nabycia domu - oraz rosl wolno co roku. Wladze obchodza to prawo poprzez nowe nazwy podatkow, na przyklad "inwestycja wodna" lub "Biblioteka" - oraz organizuja kolejne glosowania poprzedzone strasznie agresywna kampania propagandowa aby uzyskac prawidlowy wynik glosowania. Chodzi o wielkie pieniadze. A ceny domow skakaly w gore jak szalone az do roku 2006. Autor kupil dom w 1998 i wartosc rynkowa domu potroila sie w 7 lat!!! Oto link pozwalajacy wpisanie nazwy ulicy (lepiej nie pisac numeru domu) i zobaczenie cen sprzedazy domow na tej ulicy:       CENY DOMOW       MAPA MIASTA      Po wpisaniu ulicy w okienko   Street Name   oraz nacisnieciu okienka    SUBMIT QUERY widac bedzie ceny domow i daty ich  sprzedazy. Przez ostatnie lata miasto zapelnilo sie bardzo - nie ma juz terenow na nowe osiedla, a fala nowoprzybylych ciagle trwa. Klimat, dobra ekonomia, atrakcje - wszystkie czynniki sprawiaja ze miasto wpycha sie w gory. Zwykle buldozery rownaja wierzcholek gory, nastepnie robi sie droge dojazdowa, dolacza kanalizacje, elektrycznosc - i cale osiedla staja w kilka miesiecy. Cena domku - od 300 tysiecy do miliona. Juz nie ma w San Diego domow ponizej 300 tysiecy, dane za rok 2006. I teraz kazda dziure zapycha sie domem czy osiedlem domow. A odleglosci miedzy domami sa tak male ze czlowiek czesto moze dotknac obu domow rekami, stojac w posrodku. Domy sa polozone tak blisko siebie, ze slychac telefon dzwoniacy u sasiadow czy szum prysznicow u sasiadow rano. Choc trzeba przyznac ze domy sa relatywnie duze. Najtansze domy buduje sie z garazem na 2 auta, 2 lazienki i 3 sypialnie,  metraz okolo 180 metrow. Zas typowe domy maja garaz na 3 auta, 3 lazienki i 5 sypialni, metraz okolo 250 metrow. Trzeba przyznac ze sypialnie sa malenkie, obiekt zartow cudzoziemcow przywyklych do wiekszych pokojow. Poniewaz Kalifornia ma lagodny klimat, ogrzewanie domow nie jest tak kosztowne jak w Chicago na przyklad - i kubatura domu moze byc duza, nawet przy malej powierzchni. Wiec ostatnie lata przyniosly zmiane stylu budowy domow - prawie kazdy nowy dom ma bardzo wysoki sufit w czesci goscinnej, praktycznie od podlogi na parterze do sufitu na pietrze. Kiedy naturalna zielen zamienia sie na beton i asfalt, czasami trzeba zgody tubylcow - jako ze lamie sie prawa ochrony srodowiska. Wiec wladze przygotowuja "wybory". Kiedy 10 km kw. zamienia sie na 9 km osiedle, zostawiajac rozrzucone kawalki zieleni o lacznym rozmiarze 1 km - gdzie nie mozna juz postawic domow, pytanie dla wyborcow jest nastepujace: Czy zgadzasz sie na budowe osiedla pod warunkiem ze budowlaniec "stworzy" 1 km zieleni? Tutejsi wyborcy sa szalenie inteligentni i masowo glosuja TAK, zadowoleni ze aktywnie popieraja przyrode. Wiec juz nie ma spokojnych miejsc, gwar ruchliwych ulic dociera wszedzie, a tubylcy bardzo sa dumni ze swej dbalosci o nature. Zas regula budowlana jest nastepujaca: Przy autostradach i bardzo ruchliwych ulicach buduje sie male domki, ciasno polozone obok siebie, bez ogrodkow, dla tak zwanej klasy ludzi "starter" czyli tych co kupuja dom pierwszy raz, wiec maja malo pieniedzy. Te domy sa obecnie powyzej 350 tysiecy dolarow w miescie San Diego i powyzej 250 tysiecy dalej w gorach, dane za 2003 rok. Kazdy rok dodaje okolo 5-20% na cenie, zaleznie od dzielnicy. Ogladanie katalogow z domami zaczyna sie od sprawdzania daty wydania, bo kilka tygodni robi znaczaca roznice na wartosci domu. Mimo halasu od zatloczonych drog, nie ma tutaj zwyczaju budowania oslon oslabiajacych halas. Zaklada sie ze ludzie klasy "starter" nie wymagaja redukcji halasu. Domy dla ludzi ktorzy sprzedali wczesniejszy dom i kupuja wiekszy, drozszy dom - sa zwykle polozone w atrakcyjniejszych, cichszych miejscach, kosztuja zwykle powyzej 800 tysiecy. Te drozsze domy zawsze maja grubsze szyby z proznia w srodku - zwane podwojnymi, ktore lepiej izoluja halas i cieplo. Z powodu tych podwojnych szyb nielatwo jest zainstalowac folie przeciwko ultrafioletowi - bo zdarzaly sie wypadki utraty prozni wewnatrz szyby. Obecnie tylko specjalizujace sie firmy zakladaja takie ekrany na szyby, zas osoba prywatna robi to na wlasne ryzyko - i gubi gwarancje budowlanca na szczelnosc szyby. W tanich i drogich domach uzywa sie tak samo tandetnych materialow budowlanych, aby duza firma budowlana mogla zrobic dobry interes na szybkiej budowie osiedla. Autor nie chce tutaj narzekac, ale ta ilosc usterek w nowo wybudowanym domu autora az sie prosi aby ja opublikowac: - Wentylatory w lazienkach ktore warcza jak czolgi. - Farby w domu sa tak niskiej jakosci ze czesto oparcie sie o sciane grozi zejsciem farby. Farba schodzi z malowanych listew gdzie sciana i podloga sie schodza - kiedy odkurzacz je dotyka. To jest sztuka usunac pajaka ze sciany - bez zadrapania farby. - W 6 lat po budowie domu ciagle nie mozna klasc gazet na malowane drewno, czy na oknie, bo gazeta sie przyklei lub zostawi wydruk. Swiatla pod wiszacami szafkami w kuchni mrugaly od poczatku i jedno zgaslo po kilku tygodniach. W jednej lazience kapie woda z sufitu kiedy ochladzanie domu wlaczone na dluzej niz pol godziny. - W lazience dla gosci toilet zatyka sie po prawie co drugim splukaniu. Woda splywa z trawnika, nie wsiaka w ziemie, bo ziemi nie ma! Zamiast na ziemi, trawa zostala polozona i rosnie na glinie zmieszanej w polowie z kamieniami. Nastawiany zegar wlaczajacy podlewanie trawy wysiadl w drugim roku i podlewa trawe kiedy chce, zamiast kiedy autor chce. W piatym roku delikatnego uzywania wysiada zlewozmywak w kuchni - i zaczyna z niego wyciekac woda. Instalacja nowego pokazala ze stary byl zalozony bez zadnych pakul, tasmy czy innych srodkow uszczelniajacych. Rowniez stary byl barbarzynskim marnotrawca wody, bo lala sie szybko ale nieefektywnie. - Okna z podwojnymi szybami sa zalozone tak kiepsko, ze wiatr wieje poprzez szczeliny obok ram okna. I tak mozna by wyliczac, kazdy sasiad ma swoja dluga liste, jak sie autor przekonal podczas krotkich pogawedek na ulicy. Sciany w domu sa czesto puste w srodku, czesto  kopnieiem buta moze przejsc przez taka sciane. Taka lekka konstrukcja domow jest efektem stosunkowo niskiej ceny drewna oraz mozliwosci trzesienia ziemi w Kaliforni. Okok kazdych 12 domow stoi na ulicy skrzynka pocztowa do ktorej mozna wrzucac korespondencje do wyslania oraz odebrac poczte z jednej z 12 przegrodek na kluczyk. Nowe domy sa kompletnie wyposazone w zmywarki naczyn, kuchenki mikrofalowe, lodowki, piece gazowe w kuchni, klimatyzacje na prad, ogrzewanie na gaz, gotowe do podlaczenia pralki i suszarki, czesto trawniki z automatycznym systemem podlewania. Elewacja domow jest ladna, ale monotonna - domy wydaja sie takie same na calym osiedlu jak i w Kaliforni. W kazdym osiedlu sa inne, lokalne przepisy uzytkowania domow. Prawie zawsze zabraniaja wieszania prania na zewnatrz, bo widok nie jest ladny - oraz nie wolno zmieniac kolorow elewacji domow. Malowanie domu na zewnatrz wymaga wiec uzycia dokladnie takiego samego koloru farby. Nie wolno myc samochodow bo nalezy oszczedzac wode. Auta wiezie sie do platnych myjni, ktore czesto sa czescia stacji benzynowej, one uzywaja wode w obiegu zamknietym. W duzej czesci San Diego lezy w gorach. Z tego powodu ulice bardzo sie kreca i cale osiedla rzadko sa proste. Nie ma tutaj ulic tworzacych latwe do znalezienia osiedla - kwadraty jak w Chicago. Z tego powodu trudno jest znalezc adres bez mapy. Atlasy grube na paredziesiat stron z mapami  miasta leza wszedzie, w sklepach spozywczych, na stacjach benzynowych i w ksiegarniach, za okolo 5 dolarow. Autor kazdorazowo sprawdza podany adres a mapa i robi wydruk przed podroza do znajomych czy na zwiedzanie miasta. Wystarczy sprawdzic mape miasta na internecie aby miec wyobrazenie o kreceniu sie ulic. Histeria wzrostu cen domow zakonczyla sie w latach 2005-2007, kiedy ceny osiagnely poziom niedostepny dla nowoprzybylych. Ceny opadly o okolo 10% tak szybko ze agresywna propaganda nie pomogla. Ludzie ktorzy kupili domy za wielkie pieniadze znalezli sie w pulapce finansowej. Wielu nie moglo splacac pozyczek po utraty pracy. W przeszlosci dom sie sprzedawalo i kupowalo sie nastepny po znalezieniu pracy.     MAPA MIASTA      Temat domow w San Diego i Kaliforni mozna zakonczyc podsumowaniem: Zbyt drogie, zbyt ciasno ulozone, niewielkie dzialki, zbyt monotonna achitektura - ale nowo budowane domy sa dosc luksusowe, z  duza powierzchnia i wielka kubatura.    ZDJECIA - DOMY     Dodatkowe informacje o warunkach zycia w San Diego, o niemalze wszystkim czego sie szuka, mozna znalezc w jezyku angielskim uzywajac nastepujacych linkow w jezyku angielskim:     OFICJALNE INFORMACJE O SAN DIEGO 1        OFICJALNE INFORMACJE O SAN DIEGO 2
          A przyroda? Coz, zajecy i kojotow nikt sie nie pyta o zgode przy budowie domow na kazdym skrawku ziemi ktory jest wystarczajaco plaski. Ich tereny zyciowe od niepamietnych pokolen sa zabierane na dzialki dla ludzi. Pozostala "natura" jest tak podzielona mostami, ulicami i plotami ze niemal codziennie widac na ulicy przejechane zwierzatka roznych gatunkow. Najczesciej zajace. Kiedy autor wprowadzil sie do nowo zbudowanego domu w 1997, stada saren i kojotow podchodzily pod sam plot domu. Dzis to juz trudno pojedyncza sarne zobaczyc w oddali. A kojoty juz nie placza po nocach jak kiedys, kiedy sasiedzi skarzyli sie ze "nie mozna spac od tego placzu kojotow". Choc dzisiaj caly dzien moge widziec wiewiorki na ogrodzie, a po zachodzie slonca zajace biegaja obok drzwi wejsciowych do domu tak samo jak przed laty. Wiewiorki nie sa takie same jak w Polsce. Sa jakby inne, ale trudno to opisac. Zas tutejsze zajace maja biala kepke pod ogonem, czy tez ogon jest bialy od dolu? Widac wyraznie bialy kolor z tylu kazdego zajaca kiedy zajac biega. I podczas nocnych spacerow autor czasem musi omijac pewne odcinki ulicy, bo na ulicy stoi i czeka na cos "skuns". I dzis w gorze ciagle kwicza sobie orly wypatrujace myszy czy innej ofiary. Nim dom autora zostal zbudowany, dookola byla dziewicza gora. Wtedy puszczono w obieg ostrzezenie "Prosze nie spacerowac w okolicy budowy, bo widziano mountain lion (puma?)". Dzisiaj takich ostrzezen sie juz nie slyszy. Klimat nie jest ten sam kazdego roku. Autor slyszal takie stwierdzenia od tubylcow mieszkajacych tu cale zycie: Wiecej deszczy przyniesie wiecej slimakow i zieleni, a wiec i zajecy. To z kolei przyniesie wiecej zmiji i skorpionow. Wiec uwazaj na te jadowite bestie kiedy pada wiecej niz zwykle! Autor spotkal sie z tymi bestiami w nastepujacy sposob: Na srodku ogrodku autora zmija zjadla zajaca, a autor sfilmowal figielki ukaszonego zajaca i cala pozniejsza uczte zmiji z gatunku "rattle pacific snake". Zas sasiedzi mieli duzego skorpiona juz dwa razy w lozku, pod posciela. Za pierwszym razem w panice chwycili za szczotke z dlugim kijem i walili w skorpiona az sie zmeczyli a skorpion ciagle szedl na nich. Taki zywotny i twardy... Pozniej domyslili sie ze na karpecie nie da sie go zabic, wiec usuneli go zywego z pokoju.  Majac pajaki i mrowki wewnatrz drewnianych scian domu dorosl pewnie i szukal wiecej jedzenia na zewnatrz. Za drugim razem szukali jak skorpion mogl wejsc do domu? I znalezli dziure w domu, ktora skorpion wszedl pewnie jako dziecko. To bylo wada wykonawcza domu. Raz usuneli ta dziure, to maja problem z glowy. A ja jednak mysle ze oni co noc sprawdzaja posciel aby miec pewnosc ze skorpiona tam nie ma. Przyroda rowniez nie moze sie pogodzic z czlowiekiem w innych okolicznosciach. Otoz gazeta doniosla   
SNAKE_60kB jpg    i nie sa to odosobnione wypadki - ze w przedszkolu ogrodzonym gestym plotem zmija "rattle snake" przedostala sie na teren na ktorym biegaly dzieci. Male dziecko zostalo ukaszone i wziete do szpitala. Dziecko uratowano, zmije zabito, dziure pod plotem uszczelniono - ale takie wydarzenia to sie pamieta. Tak samo jak autor zauwazyl malenka zmijke tuz pod garazem. Zawolany sasiad natychmiast chwycil lopate i zabil malenkie stworzenie. Skad zmija sie wziela w takim miejscu? A przeciez autor pomagajacy koledze w czyszczeniu garazu widzial czarne pajaki chowajace sie w szczeliny: Czarne wdowy, ktorych ukaszenie jest czesto smiertelne. A kolega ma dzieci, rodzine i wszyscy czesto korzystaja z garazu z pajakami.
          San Diego jest miastem wyraznie turystycznym, z wielka iloscia atrakcji - wlaczywszy klimat. Jeszcze kilka lat temu mozna bylo bez ryzyka oferowac goscine przyjezdnym na zasadzie "Hotel jest darmowy w dnie pochmurne". Niebo bylo zawsze czyste, z wyjatkiem kilku dni raz na miesiac lub nawet rzadziej - kiedy niebo bylo pokryte warstwa mgly, jakby jakas gigantyczna chmura - ktora nadchodzila od oceanu i stopniowo zakrywala miasto od horyzontu do horyzontu. Deszcze pojawialy sie bardzo rzadko, zwykle w grudniu. Przez 9 lat tutaj, autor przezyl dwie prawdziwe ulewy, jakie bywaja czesto w Polsce. Ruch na autostradach stanal wtedy bo woda nie pozwalala widziec bialych linii miedzy pasami ruchu. Najwieksze zaburzenia natury nastapily kilka lat temu, kiedy cieply prad oceaniczny (El Nino?) przyniosl burze i fale atakowaly lad w okolicach San Diego. Lokalna gazeta pewnego dnia opublikowala reportaz z domu nad brzegiem oceanu: Pokazano zdjecie wewnatrz domu, wlasciciel domu dumnie spoglada w kamere, siedzac na kanapie w srodku pokoju - a za nim nie ma sciany! Woda ja zabrala! Wiec za nim byl ocean...  Dzien pozniej ta sama gazeta pokazala ten sam pokoj - a raczej miejsce, gdzie stal ten dom. Tam byla gleboka woda. Cala dzialka "weszla" w ocean. Jakkolwiek domy nad oceanem sa najdrozsze w San Diego, ludzie mieszkajacy w takich domach miewaja klopoty z powodu bliskosci oceanu: Klopoty reumatyczne od nadmiaru wilgoci oraz przyspieszony proces niszczenia domow z powodu soli nadchodzacych w nocnej mgle. Przedwczesna rdza, wilgotne drewno i degeneracja trawnikow sa widziane golym okiem na ulicach obok plazy. Od czasu ochlodzenia sie klimatu na wybrzezu Pacyfiku, zielen w San Diego wypiekniala. Zas w miastach dalej na polnoc jak na przyklad San Francisco zimne wiatry powoduja spadek atrakcyjnosci terenow przy wodzie i jest tendencja do przeprowadzek na poludnie - wlasnie do San Diego.
          Natura w San Diego pokazuje czesto calkiem odwrotna strone: Z powodu suszy cale zielone gory wiosna zamieniaja sie latem w sucha slome. Wtedy niewiele trzeba aby zaczac pozar. Kiedy taka okolica pali sie, ogien w postaci palacych sie galazek idzie wysoko w niebo. I kupa ognia potrafi spasc na osiedle mieszkalne, zamieniajac wiekszosc domow w ogniska. Te pozary w okolicach San Diego to temat wielu opracowan. Wspolny element wszystkich publikacji jest szybkosc z jaka ogien spada na domy - i raz ogien spadl z nieba to nie ma co ratowac. Mozna tylko sikac woda otoczenie aby ogien nie wedrowal dalej.   
POZARY W SAN DIEGO
          San Diego zawsze mialo lagodne pory roku: Lagodna wiosna od polowy stycznia do marca, piekne lato od marca do listopada, lagodna jesien od listopada do poczatku grudnia i lagodna zima od polowy grudnia do poczatkow stycznia.   
ZDJECIA - SEZONY W SAN DIEGO     Od kilku lat klimat zmienil sie na troche chlodniejszy. Chmury mamy teraz duzo czesciej, choc pogoda jest ciagle fantastyczna. Ciagle nie ma wielkich upalow i mrozow. Wachania temperatury sa niewielkie w dzien, ale jak tylko slonce zajdzie, moze sie zrobic zimno. Autor pamieta jak latem zwiedzal centrum miasta ze znajomymi. Byl cieply dzien, po poludniu, wszyscy w cienkich koszulkach - a tu wieczorem zimno sie zrobilo! Dzieci przeziebily sie bardzo i nie szly do szkoly kilka dni. Wiec te ochlodzenia po zachodzie slonca to nie zarty i dobrze jest miec sweterek w aucie - nawet w gorace lato. Najbardziej gorace dni mamy w koncu lipca i poczatku sierpnia. Najnizsze temperatury mamy tuz przed Swietami Bozego Narodzenia. Autor pamieta przylot z Kanady do San Diego po Nowym Roku 1998 - ubrany w sweter, kurtke, szalik - a na pasach startowych pracownicy lotniska byli ubrani w cienkie koszulki z krotkimi rekawkami. Przez ostatnie 9 lat mielismy chyba jeden alarm gololedzi - ogloszono ze temperatura moze spasc na krotko "bardzo blisko 0 stopni Celsjusza". Panika zapanowala wsrod wlascicieli plantacji pomaranczy i owocow cytrusowych - jeden solidny przymrozek mogl ich pozbawic dochodu za caly rok! I rzeczywiscie, temperatura spadla wtedy nawet "troszke" ponizej 0 stopni w tamtym czasie, bo rano mozna bylo widziec szron na trawie w San Diego - strasznie rzadkie zjawisko tutaj. Ale im dalej od oceanu i blizej gor, tym czestsze jest zjawisko gololedzi i szronu. Zdarzal sie nawet snieg w San Diego! Oczywiscie przywieziony z dala. Kiedy wielka ciezarowka wraca z trasy, czasem na dachu jest snieg zebrany podczas nocy w gorach. I jesli taka ciezarowka ze sniegiem z gor robi ostry skret przy wjezdzie na autostrade w miescie San Diego, snieg nareszcie staje sie dostepny dla mieszczucha wychowanego w tropiku. Nie, balwanow w San Diego nie ma nigdy - z wyjatkiem sztucznych dekoracji przed domami w grudniu. 
          San Diego przed laty mialo bardzo wyszukane oswietlone dekoracje przed domami w okresie Swiet Bozego Narodzenia.
Niemieccy goscie powiedzieli autorowi po obejrzeniu zwyklej dzielnicy udekorowanej na swieta (ale nie takiej specjalnej dzielnicy do odwiedzania): U nas tego nie ma... Pewne dzielnice tak sie dekorowaly, ze oglaszano o takich miejscach w gazetach, ustawiano policje aby kierowala ruchem - i pozwalano tlumowi chetnych na zwiedzanie osiedla. Fama szla ze mieszkancy takich specjalnych dzielnic maja bzika na punkcie majsterkowania - i caly rok pracuja aby dekoracje swiateczne przygotowac. Autor sie zgadza, bo widzial dekoracje ktore wymagaly miesiecy zmudnej pracy. Jak mozna ocenic caly teren z dekoracjami przed domem, pokryty bialym styropianem symulujacym snieg, po ktorym plynie woda z fontanny i swiatla zmieniaja kolory?    ZDJECIA - SWIETA BOZEGO NARODZENIA    Oczywiscie, w masie dekoracji znajduje sie rowniez zwykla brzydota - jak na przyklad oswietlona kolorowo figurka potworka  w kiczowatym stylu Hollywood - Dysney. Szczytem szoku dla autora byly dekoracje swiateczne w dzielnicy Poway. Olbrzymi dom zostal calkowicie zadaptowany do celebracji tak zwanych Christmas, jak tutejsi nazywaja Swieta Bozego Narodzenia. Wielkie pokoje wypelnione wszelkimi mozliwymi zabawkami. Renifery z ruszajacymi sie glowami, cale baterie kolejek elektrycznych, lalki, szopki z ceremonia slubu, oczywiscie Pan Mlody kiwa glowa a Panna Mloda podrzuca nozke, muzyka jak do prawdziwego slubu. Tlum gosci zwiedza i fotografuje te zestawy dekoracji codziennie az do 9-tej  wieczorem, od 1-go do 24 grudnia.  Pan domu stoi przy stolach i podaje napoje, obok stolow stoja skrzynie z prezentami dla dzieci gosci. Autor widzi jak mlody chlopiec ze znudzona twarza rzuca niedbalym ruchem maskotke z powrotem do skrzyni, wolajac do kolegi: Ona ma kilka takich maskotek! Pani domu zabawia gosci konwersacja i bardzo sie cieszy widzac te same twarze gosci ktorzy przyjechali ktorys raz z rzedu. Wyjasnia z duma ze ona odwiedza sklepy latem, bo "wtedy najlepsze zabawki leza w sklepach, pozniej lepsze sa wykupione". Przed domem na wielkim placu olbrzymie, nadmuchane gwiazdory przymocowane sznurami do ziemi, aby silny wiatr nie porwal ich. Swiatla wewnatrz gwiazdorow migaja w takt wiatru, jakby polaczenia elektryczne byly niesprawne. Cala alejka od ulicy do domu ma okolo 30 metrow i jest otoczona wielkimi girlandami swiatel. Znajoma autora z duma prezentuje pani domu swego meza i autora, mowiac "oni sa inzynierami i na pewno nie beda teraz spac, wymyslajac nowe dekoracje dla Was". Nastepnie pani domu biegnie po papier i dlugopis, aby zapisac nowe cenne kontakty. Obok kolejka do zdjec, gdzie rodzice podaja dzieci w rece pieknie ubranej pary gwiazdorow na krzeslach w celu pamiatkowych zdjec. Flesze aparatow migaja non-stop w tym miejscu, gdzie czerwone i biale kolory stroju gwiazdorow ladnie kontrastuja ze zlotymi ozdobami dookola. W drodze powrotnej autor zastanawia sie ze czegos waznego brakowalo w tej sielance i znalazl: Otoz tam nie bylo sladu szopki ze zlobkiem,  nowonarodzonym Jezusem i trzema krolami. Tam wcale nie bylo zadnego sladu Swiat Bozego Narodzenia czy jakielkolwiek akcentow religijnych. Z dyskusji w aucie, w drodze powrotnej wynika ze Swieta Bozego Narodzenia sa w USA obchodzone jako festiwal zabawek i ladnych dekoracji bo "Ludzie nie wierza w Boga ale chca sie zabawic". Autor widzi te zabawy w swoim sasiedztwie co roku, gdzie wielkie dekoracje pojawiaja sie w dzien po swiecie Thanksgiving (Swieto Indyka), kilka dni przed grudniem i znikaja 25-tego grudnia.  W sasiedztwie autora panuje rywalizacja kto pierwszy i ladniej ozdobi okna, sciany i przedpole domu juz na poczatku grudnia. Jeden sasiad wygrywa konkurs od lat - zawsze ma ozdoby najladniejsze, z gustem, zwykle jako pierwszy w okolicy osiedla. W grudniu 2003 inny sasiad sie uparl aby wygrac ten konkurs i rzucil ogromna ilosc dekoracji przed domem. Zawiesil nawet na plocie wielkie swiatla imitujace kolorowa kolejke elektryczna, ktorej kola sie ruszaja i zarowki migaja jakby kolejka byla w ruchu. Ciekawe zjawisko: W biednych dzielnicach zawsze sa szopki z Jezusem i trzema krolami, zas w bogatych dzielnicach dekoracje sa duzo bardziej wystawne, kiczowate i bez zadnego powiazania z religia. Od chyba 1999 roku ceny elektrycznosci tak poszly w gore, ze te slynne dekoracje swiateczne duzo stracily ze swej wspanialosci. Mniej swiatel, wczesniejsza pora gaszenia, slabsze swiatla uliczne - to odjelo duzo uroku sezonowi zimowemu w San Diego. Zreszta caly rok miasto wyraznie jest ciemniejsze niz przed laty. Dodatkowo z powodu lokalnego obserwatorium astronomicznego w gorach, probowano zredukowac to morze swiatel odbijajace sie na chmurach - San Diego z dala wygladalo jak wielka latarnia przed laty. Ta wielka poswiata na niebie zaklocala prace obserwatorium. Wiec wymyslono aby latarnie uliczne wyposazac w zolte swiatla. I tak z czasem wymieniono swiatla na zolte. Wyglada to bardzo ladnie, niemal bajkowo. Ale mieszkancy biedniejszych czesci miasta narzekali ze nowe, zolte swiatla byly za slabe - i oni nie czuli sie bezpiecznie w publicznych miejscach noca. Byly glosowania aby przywrocic normalne zarowki, byly batalie prasowe - i dzis mamy zolte swiatla w nocy jak poprzednio.
          Dramatyczne wydarzenia nastapily w San Diego w 1998 kiedy zarzad miasta postanowil sprowadzic do centrum miasta baze wojskowa z ciezkimi helikopterami. To takie olbrzymie latajace czolgi - wazki, ktore leca nisko nad ziemia a wszystko na trasie ich przelotu dostaje szalu, wlaczywszy kamienie polne. Nastapily przepychanki miedzy wladzami miasta a tubylcami, straszono sie procesami sadowymi, grozona zemsta przy pozniejszych wyborach, niezliczone komisje uspokajaly wystraszonych ludzi, organizowano punkty czujek i monitorowania halasu, probowano zepchac trase lotu na sasiadow - to byla prawdziwa WOLNA AMERYKANKA. Wladze miasta mogly sie oblowic pieniedzmi, bo baza wojskowa przynioslaby ogromne pensje garnizonu i duzo ruchu w interesach. Zas ceny domow w dzielnicach uznawanych za ofiary helikopterow, jak Scripps Ranch - spadaly szybko. Ich wlasciciele sprzedawali domy za mniej niz zaplacili - byle tylko wyprowadzic sie na czas. Wlasciciele najbogatszej dzielnicy w San Diego, zwanej Rancho Santa Fe wysylali przedstawicieli do Waszyngtonu z lapowkami i prosbami - aby tylko helikoptery lataly komus innemu nad glowa. Paradoksem bylo to ze pomysl sprowadzenia olbrzymiego militarnego arsenalu do srodka wielomilionowego miasta wyszedl od wladz miasta, ktore byly organizatorem i motorem napedowym calej akcji - podczas gdy oficjalne zrodla z uporem twierdzily ze wladze miasta sa przeciwko tak szalonemu pomyslowi.  Batalia trwajaca kilka lat zakonczyla sie salomonowym postanowieniem: Helikoptery beda latac troche nad najbiedniejszymi dzielnicami, troche nad autostradami i troche nad oceanem. Ponadto akcja sprowadzania arsenalu militarnego bedzie przeprowadzana wolno, malymi etapami, aby tubylny mogli sie oswoic z nowa rzeczywistoscia i dodatkowym halasem w nocy. 
          San Diego w naturalny sposob przyciagnelo firmy telekomunikacyjne, produkujace telefony oraz sprzet radiowy - gdyz jest polozone miedzy gorami i oceanem Pacyfik, co daje wspaniale mozliwosci testowania telefonow komorkowych w trudnych warunkach.  Z czasem wszystkie firmy z tej branzy przeniosly tutaj swoje zespoly inzynierskie, zamieniajac San Diego jakby w stolice telefonow komorkowych. Sa tutaj znane firmy Nokia, Erriscon, Sony, Kyocera, Novatel, Hughes, Samsung, Siemens, Qualcomm oraz wiele innych. Autor obserwuje jak wysoko wyspecjalizowani fachowcy przenosza sie z firmy do firmy. Zwyczaj nakazuje aby inzynier w danej firmie dostal premie za wciagniecie kolegi do swej firmy, zwykle kilka tysiecy dolarow, zwana "referal bonus". Zas nowo przybyly kasuje premie za podjecie pracy w wysokosci kilku-kilkudziesieciu tysiecy dolarow, zwana "sign-up bonus". Autor ma kolegow ktorzy w ten sposob skasowali lacznie okolo 100 tysiecy w latach 1995-2000. Autor rowniez mial okazje, lokalna firma tak byla zdesperowana brakiem fachowca w specjalnosci autora ze zaproponowala prace z uposazeniem za pierwszy rok ponad 3 razy wiecej niz poprzednie pensje roczne autora. Autor oferty nie przyjal i w rok pozniej okazalo sie ze pracownik na takiej posadzie zmarl na atak serca. Wtedy firma ponowila oferte autorowi, rowniez bezskutecznie. Praca w tym srodowisku jest niesamowicie wyczerpujaca, stresowa i zwykle trwa okolo 10-12 godzin dziennie. Narazenie na promieniowanie fal radiowych, stres i niemozliwosc podjecia urlopu w najlepszym okresie dla rodziny sa normalnymi czynnikami towarzyszacymi pracy inzyniera w San Diego, aczkolwiek pensja roczna 80-140 tysiecy jest uwazana za kompensujaca te trudnosci. Podobna praca w srodowisku uczelnianym jest duzo mniej uciazliwa, ale pensje nic dziwnego - sa znacznie mniejsze. Z powodu wielkiej rotacji pracownikow miedzy firmami, autor ma znajomych w niemalze kazdej znanej firmie - zadowolonych i niezadowolonych ze swej pracy. Okazuje sie ze atmosfera w kazdej firmie jest inna i wazne jest aby znalezc sie w sprzyjajacym srodowisku. Wiekszosc znajomych jezdzi do pracy ponad pol godziny a wielu jezdzi 1 godzine w kazda strone. Autor cenil sobie bardzo kiedy mial tylko 5 minut jazdy do pobliskiej firmy Nokia przez kilka lat. A pozniej autor podjal prace w dolinie krzemowej, latal do pracy samolotem w kazdy poniedzialek, przebywal w hotelu caly tydzien i wracal samolotem do domu w piatek - po kilku latach te loty trwajace 75 minut wydawaly sie bardzo uciazliwe. Wierszyk nadeslany z Polski bardzo pasuje do pracy w firmie telekomunikacyjnej w San Diego.  WIERSZYK O PRACY
          Ruch drogowy w San Diego jest tak samo koszmarny jak w calej Kaliforni. Jeszcze 10 lat temu byly cale tereny w San Diego, gdzie ruch uliczny byl w miare normalny. Z czasem drogi po prostu sie zapchaly.   
ZDJECIA - RUCH DROGOWY     Ludzie uwazajacy sie za "madrzejszych" probowali jechac do pracy bardzo wczesnie (6 rano) i wracac wczesniej (4 po poludniu). Z czasem to juz nie pomagalo. Zaczeto jezdzic do pracy o 9 rano i wracac o 7 wieczorem - i teraz to juz nie pomaga. Drogi sa calkowicie zapchane miedzy 6-9 rano oraz 2-7 po poludniu. Jedna taktyka pracuje jeszce: Pracowac do 9 wieczor. Ile razy autor utknal na drodze, wiozac gosci w San Diego? Niezliczona ilosc razy. Ile razy autor obral 2 razy dluzsza trase, aby uniknac stania na zakorkowanej autostradzie? Wiele, wiele razy. Ile czasu zabralo autorowi i jego grupie aby dostac sie do polskiego kosciola w niedziele rano, kiedy autostrade I-5 zajal maraton biegaczy dlugodystansowych? 2 godziny. Autostrada wygladala pozniej jak droga zimowa w Polsce - byla biala od plastikowych kubkow na wode pitna dla biegaczy. Trzeba zaznaczyc ze ruch drogowy w San Diego rozni sie bardzo od ruchu drogowego na polnocy USA. Tutaj widzi sie glownie auta japonskie i europejskie, w czasie weekendu nienaturalnie czesto widzi sie kabriolety z otwartym dachem. Auta nie maja rdzy, w tym klimacie nie ma potrzeby uzywania soli na drogach. To powoduje ze nawet stare auta wygladaja dobrze jak na swoj wiek. Dla kontrastu na polnocy USA widzi sie glownie "made in USA" samochody, czesto toporne z wygladu, z podwoziem podzartym rdza. Surowy klimat zmusza do sypania soli i to tragicznie odbija sie na stanie samochodow. Z kolei przemysl samochodowy skoncentrowany we  wschodnio - polnocnej czesci USA oferuje znizki cen aut dla pracownikow tego przemyslu. Presja na kupowanie aut amerykanskich przybierala czesto groteskowe formy i dotarla nawet do San Diego. Na przyklad w pewnej firmie w San Diego, zwiazana z General Motors zrobiono wielka trwala linie na parkingu. Posiadacze aut amerykanskich mogli zaparkowac blisko budynku, zas "odszczepiencom" posiadajacym auta japonskie i europejskie kazano parkowac daleko, za ta linia. Histeria z autami trwala latami, dzis juz ustala. Linie posrodku parkingu usunieto ale zostal trwaly znak w tym miejscu na pamiatke tamtych czasow. 
          San Diego jest nieskonczona ilosc razy bardziej atrakcyjnym miastem niz Chicago czy Nowy Jork. Jednak Polonia w San Diego stanowi malenka czastke Polonii w Chicago czy w Nowym Jorku. Rynek pracy, swiat kulturalny i bliskosc polaczen lotniczych do Polski - bardziej atrakcyjne w Chicago i Nowym Jorku prawdopodobnie sa czynnikiem przeciwdzialajacym masowemu naplywowi Polakow do San Diego. Czulo sie przez wiele lat ze Polonia rosla tutaj, az do okolo 2005 roku. Czesto slyszy sie o Polskich studentach  przyjezdzajacych tutaj na wakacje, zarobek i przygody.
          Typowy turysta w San Diego moze zwiedzic tylko malenka czesc atrakcji. Trzeba 4 tygodnie aby miec dobre pojecie co miasto oferuje - a najlepiej jest przyjechac tutaj na 6 tygodni aby zobaczyc wiekszosc atrakcji. Autor przez lata komponowal liste atrakcji, obecnie ta lista przekracza 100 pozycji. Pewne pozycje sa kontrowersyjne: Czy lot balonem (w grupie balonow) nad miastem lub wycieczka statkiem na ogladanie wielorybow na pelnym oceanie sa atrakcjami turystycznymi? A czy ogrodek botaniczny (kaktusy i rzadkie rosliny kaktuso podobne) o wielkosci rynku w malym miasteczku jest atrakcja turystyczna? Czy coroczny pokaz lotniczy z realnymi, niebezpiecznymi (samoloty zderzaly sie lub spadaly na ziemie kilka razy w przeszlosci) akrobacjami w srodku miasta jest atrakcja turystyczna? Czy tez "pozorne" walki lodzi bojowych na oceanie, ze strzalami, pozarem i topieniem lodzi, spadochroniarzami wpadajacymi w wode i tak dalej - na coroczne Swieto Niepodleglosci 4 Lipca z morzem ogni sztucznych w kazdej niemalze dzielnicy? A 50 metrowe, niebezpieczne urwiska (juz zarywaly sie i ludzie gineli w przeszlosci) nad oceanem po ktorych chodza ludzie i patrza z gory na ocean? A co z wieloma atrakcjami polozonymi kilka godziny jazdy od San Diego? A Meksyk z wieloma atrakcjami w zasiegu jednej godziny jazdy? Kazdy kto byl we Wloszech i jadl wloskie lody bedzie zainteresowany slynnymi lodami w Meksyku w lodziarni zwanej Tepoznieves  
LODY TEPOZNIEVES     Las Vegas jest w zasiegu 4.5 godzin jazdy. Grand Kanion (Grand Canyon) w zasiegu chyba 6 godzin jazdy? Do slynnego miasteczka    SAN FELIPE    w Meksyku, polozonego nad bardzo cieplym morzem Cortez jest okolo 4.5 godzin jazdy. Tam co roku w koncu pazdziernika odbywa sie Festiwal Kraba (Shrimp Festival), ktory przyciaga tlumy z USA. Wtedy na brzegu morza Cortez staja prowizorycznie zbudowane restauracje, statki podplywaja pod sam brzeg i skrzynie pelne swiezych krabow wedruja do namiotow - kuchni, aby za chwile wyladowac na stolach stojacych na piasku plazy. Konkurs - degustacja dan z krabami przez grono sedziow co roku wylania najlepsza restauracje, zas goscie moga zjesc kraby podane lepiej niz w najdrozszych restauracjach - tylko duzo swiezsze, duzo lepsze i w cenie kilku dolarow. Po uczcie nastepuje wielka fiesta z udzialem wszystkich ludzi w okolicy. Matki z dziecmi na rekach, dzieci, dorosli i w podeszlym wieku - wszyscy zaczynaja wyginac sie do rytmu bardzo rytmicznej muzyki. Staje sie tak glosno ze autor obawia sie o sluch swoj i innych, jako ze halas staje sie zbyt wielki. Wsrod huku petard i sztucznych ogni nastepuje wielkie zamieszanie ktore wszyscy lubia, zas nieliczni odwazni probuja swoich sil na mechanicznym byku. To taka maszyna na ktora ochotnik wdrapuje sie, naciska guzik i maszyna zaczyna sie kolysac...  Wolno, szybciej, coraz szybciej i w koncu tak szybko az jezdziec spada grzecznie na miekka murawe wywolujac glosny aplauz i radosc tlumu. San Felipe organizuje taka ludowa fieste co roku i wycieczki z USA staja sie regularnym dodatkiem dla tubylcow, zreszta mile widzianym ze wzgledu na finanse. Autor byl w San Felipe wiele razy i nigdy sie nie nudzil. Piekna okolica, egzotyczne widoki, sama natura od horyzontu do horyzontu  - i ta niesamowicie ciepla woda na ktorej czlowiek po prostu lezy. To wszystko pociaga mieszczucha mimo dlugiej jazdy autem aby pokonac trase miedzy San Diego i San Felipe. Bezsporny jest fakt, ze nie ma chyba miejsca na swiecie ktore tyle moze zaoferowac gosciowi co San Diego. Pokazac te atrakcje dla goscia na miejscu - to jest wielka praca. A pokazac je na Internecie to jeszcze wieksza praca! Wiec na razie te atrakcje sa pokazane w wiekszosci w wersji angielskiej, gdyz wiecej jest zrodel lokalnych, ktore mozna zgrupowac jako linki. Z czasem autor bedzie tlumaczyl te materialy na jezyk polski aby przyblizyc piekno miasta gosciom strony nie znajacym jezyka angielskiego. Strona Polonia San Diego ulega zmianom i goscie strony powinni miec to na uwadze - i odwiezic ja ponownie od czasu do czasu.


Strone redaguje Piotr Sobczak (Peter Sobczak). Uwagi dotyczace funkcjonowania tej strony, propozycje zmian oraz dodatkowe materialy prosze zglaszac do Webmaster, koniecznie podajac nazwe i adres strony (Polonia San Diego,  http://www.poloniasandiego.us).  Dziekujemy!

Podobna strona     Polonia Mozambik       http://poloniamozambik.tripod.com