Pozary w Kaliforni a zwlaszcza w San Diego sa trwala
czescia folkloru. Latem brakuje deszczow i wilgoci, natomiast slonce mocno
grzeje pochylone zbocza gor. W takich warunkach roslinnosc zamienia sie w suchy,
latwopalny material. Podstawowym zrodlem ognia jest zawsze umyslne podpalenie.
Kto na tym korzysta? Spojrzmy na to z bliska: Z nieszczescia pogorzelcow
korzystaja wylacznie biznesy:
Firma ubezpieczeniowa po
spaleniu sie 1000 domow na milion domow placacych skladke ubezpieczenia podnosi
WSZYSTKIM skladke ubezpieczenia 3-krotnie. Propaganda w telewizji, radiu i
gazetach bardzo agresywnie wmawia ludziom ze biedne firmy ubezpieczeniowe
ponosza tak wielkie straty ze takich podwyzek nie da sie uniknac. Przed pozarami
10/2003 autor placil przez kilka lat skladke ubezpieczenia okolo 350 dolarow
rocznie od domu zakupionego za 300 tysiecy, ktorego koszt odbudowy oceniano na
100 tysiecy dolarow. Po pozarach 10/2003 firma ubezpieczeniowa zazadala od
autora 1200 dolarow rocznej skladki. Te kwoty mowia same za siebie o co tu
chodzi, tu nie ma zadnej magii. Autor po wielu trudach znalazl druga firme
ubezpieczeniowa (pociotek pierwszej firmy?) ktora zgodzila sie na 800 dolarow
rocznie, a po roku zazadala 1000 dolarow rocznie.
Firmy budowlane od kilku
lat nie maja gdzie budowac, tereny budowlane w San Diego sa juz zajete.
Najwiekszy dochod jest na domu jednorodzinnym, ale tych juz nie ma gdzie budowac.
Wiec gdzie sie da powstaja tak zwane "duplexy" czy tez blizniaki. A
najwiecej
powstaje przynoszacych mniej zysku budynkow kilka pietrowych z mieszkaniami
wlasnosciowymi, tak zwanymi "condominium" czy tez po prostu "condo".
Jednoczesnie trwa walka o przerabianie terenow chronionej przyrody
"natural habitat" na tereny budowlane. Firmy budowlane musza wjezdzac w gory i
to jest dosc daleko, tam ocean nie lagodzi wahan temperatury. Nie kazdy chce tak
daleko od oceanu mieszkac i przezywac straszne upaly w gorach pod koniec lata.
Dodatkowo nie da sie wymusic na kliencie miliona dolarow za chatke Puchatka w
odleglych gorach, chocby byla bardzo wielka. Stad kazdy pozar w San Diego to
jakby deser czekoladowy, ogromna gratka i wielkie zyski dla wlascicieli karteli
budowlanych.
Wladze lokalne po
ogloszeniu stanu kleski zywiolowej dostaja ogromne pieniadze od wladz
centralnych, czyli z puli podatnikow. Te pieniadze sa rozprowadzone wsrod wsrod
swoich, wedlug regul "dziel i rzadz". W slangu mowi sie o "korycie", czyli im
blizej koryta tym bardziej mozna sie oblowic. W sprawach wydawania pieniedzy
podatnikow wsrod swoich panuja stosunki feudalne, jak ze sredniowiecza, nic sie tutaj nie
zmienilo przez setki lat.
Ruch jest w calym
sektorze uslug. Przeciez nowe domy musza spelniac wymogi 21-ego wieku. Wiec nowe
instalacje elektryczne, kanalizacja, prad, nowe technologie okien, klimatyzacji,
ogrzewania, nowe materialy na podlogi - cala logistyka budowania nowych domowo
wspiera byznesy dostarczajace wyroby i surowce ktore bez pozarow lezalyby w
hurtowniach. Nowy dom bedzie "duzo lepszy" i naturalnie musi byc duzo drozszy.
Pogorzelcow straszy sie bardzo szybko rosnacymi kosztami budowy nowego domu.
Propaganda wywoluje taka psychoze ze odszkodowanie z firmy ubezpieczeniowej nie
wystarczy na odbudowe domu, trzeba bedzie zaciagnac dodatkowa pozyczke...
Wiec nauczka dla pozostalych - ubezpieczcie sie na wieksza kwote niz
potrzebna, "tak na wszelki wypadek". To znaczy niech klient placi najwyzsza
stawke ubezpieczeniowa na jaka klienta stac. Po kazdej fali pozarow nastepuje
fala agresywnej propagandy aby ludzie zrozumieli ze trzeba placic wiecej niz
poprzednio.
Policja, strazacy i
wladze pobieraja dodatkowe pensje bo jest praca w dodatkowych godzinach.
Policjant o pensji ponizej 100 tysiecy rocznie nagle moze sie wykazac pensja
duzo wyzsza. Urzednik miejski nagle staje sie bardzo wielka figura, majac w reku
mozliwosc decyzji kto sie wzbogaci i o ile.
Az strach myslec ilu
ludzi NIE CIESZY SIE z ugaszenia pozaru. I wsrod bogaczy i wsrod biedakow.
Spaleni ludzie, zwierzeta, przyroda sie nie licza, byznes jest wazniejszy. I teraz mozna zrozumiec te dziwne sytuacje ze "helikopter do gaszenia pozaru" nie
jest wyslany do pozaru bo "to mogloby byc niebezpieczne dla helikoptera". Te
odrzucone propozycje wladz kanadyjskich aby przyslac ich ekipy do gaszenia
pozarow bo przeciez "nasze ekipy nie sa gorsze". Albo ze wyslano strazakow do
pozaru dopiero po calym dniu palenia sie suchych lasow "bo wczesniej pozar nie
byl rozpoznany dokladnie". Ze w bazach wojskowych stoja bezczynnie cale
masy sprzetu nie uzytego do gaszenia pozarow "bo koordynacja wladz nie byla
dobra". W tej atmosferze modlenia sie aby palilo sie jak
najwiecej, tubylcy nie protestuja i nie domagaja sie szukania winnych
drakonskich naduzyc i swiadomych zaniedban. Nikogo juz nie dziwi ze "mysliwy
stracil orientacje w terenie", gdzie nic nie bylo procz zmij, skorpionow i
myszy (na jakie polowanie on pojechal? Na slonie?) oraz ze "mysliwy chcac dostac pomoc w
nieznanym terenie strzelil race ktora upadla w suche trawy" w sytuacji kiedy
nawet amatorzy kampingu biora z soba telefony komorkowe i ustalaja swoje
polozenie z pomoca popularnych GPS.
Propaganda stara sie
unikac tematow umyslnego podpalenia. A moze jakis detektyw by sie poswiecil,
odkryl powiazania i nadal publicznie jak pieniadze pogorzelcow sie rozeszly
wsrod samych swoich? A moze to Meksykanie chca rugowac Gringos z historycznych
terenow odebranych Meksykowi prawem kaduka i brutalnej przemocy? I po kazdym
pozarze nic sie nie mowi o lepszym sprzecie do gaszenia pozarow. Te malenkie
sikawki siusiajace z malenkich cystern w sytuacji kiedy autostrady zapchane sa
100 razy wiekszymi pojazdami - gdyby takie wielkie pojazdy dmuchnely woda, to
cale osiedla bylyby zgaszone w kilku minutach. I co roku te same helikoptery -
cysterny przeciw pozarowe stoja w bazach, az strach uzywac tak delikatny sprzet,
tak te pozary sa niebezpieczne. I te helikoptery sa tak drogie,
a juz lepiej nie mowic o cenach benzyny, przeciez te monstra pala jak smoki...
To bylo bardzo dziwne, przecietny tubylec nie mogl zrozumiec dlaczego "Glowny
szef strazy pozarnej w San Diego podal sie do dymisji w 2006 z takim dziwnym uzasadnieniem
ze straz pozarna jest zaniedbana i nic sie nie robi aby zaczela w koncu gasic te
pozary".
W lokalnym humorze pozar uwaza sie za jeden z czterech
sezonow w Kaliforni: Pozar, Rozruchy, Trzesienie Ziemi,
Obsuniecie sie Blota - jak pokazuje lokalna pocztowka Pocztowka
2 Cztery Sezony w Kaliforni. Po
pozarze w pazdzierniku 2003 wielkie polacie ziemi zostaly pozbawione trawy,
krzakow i lakiejkolwiek oslony przed wiatrem. To powoduje ze co jakis czas wiatr
ze strony gor przynosi swad spalenizny i mase pylu. Zapylenie powietrza potrafi
byc tak wielkie ze w takie krytyczne dni niemozliwy jest spacer bez pieczenia
oczu. Kiedy pyl osiadzie na ziemi, warstwa jest tak gruba ze nie mozna chodzic
bez zostawiania sladow. W ten sposob widac na ulicach odciski psow, kotow,
roznych zwierzat, ludzi i samochodow. Otwierac okna w domach jest ryzykowne gdyz
pyl wchodzi do wnetrza domu. Po kazdym takim wietrznym dniu ludzie polewaja wode
na chodniki i teren obok domow aby usunac brud. Autor kilka razy zastal w domu
zapach spalenizny ktorej nie mozna bylo usunac i w koncu zalozyl filter
elektrostatyczny w systemie ogrzewania domu. To rozwiazalo problem i powietrze w
domu autora jest teraz nie tylko pozbawione zapachu spalenizny, ale rowniez jest
bardzo czyste. Ocenia sie ze te klopoty ustana kiedy wiosna przyniesie trawe i
nowe krzaki, ktore zmniejsza unoszenie sie kurzu z wiatrem. Lokalne gazety sa
pelne zachwytow nad domami wyposazonymi w indywidualne agregaty wodne do
gaszenia pozaru. Mowi sie duzo o sadzeniu nowych roslin i aby pielegnowac
gatunki zawsze obecne tutaj, aby nie wyrugowac ich poprzez sadzenie egzotycznych
odmian. Do tej pory sugerowano ludziom aby sadzili rosliny nie wymagajace wody,
po pozarze sugeruje sie sadzenie roslin redukujacych szybkosc roznoszenia sie
pozaru. W kilka miesiecy po zakonczeniu pozaru okazalo sie ze szczury
szukaja nowych miejsc do zamieszkania. Lokalna gazeta donosi ze ludzie wracaja z
urlopu i odkrywaja plyn cieknacy z ich auta. Mechanik sprawdza auto i znajduje
szczurze gniazda pod maska auta, pogryzione druty i przewody z plynami. W wielu
przypadkach straty przekroczyly poltora tysiaca dolarow. Firmy ubezpieczeniowe
placa dopiero po wyslaniu przedstawiciela dla sprawdzenia szkody - takie to
niewiarygodne sie wydawalo do niedawna. Po pozarach to normalne zjawisko i
ostrzega sie ludzi aby nie parkowali aut na zewnatrz przez kilka dni z rzedu.
Oryginalny
artykul po angielsku 250kB jpg
W niektorych ksiazkach historycznych podpalenia domow w Rzymie sa pokazane
nastepujaco: Dom sie pali w nocy, rozespani domownicy wybiegaja na
ulice, tam stoi tlum gotowy do gaszenia - ale nikt nie gasi pozaru, czekaja na
rozkaz tajemniczego osobnika. Wlasciciel domu dostaje oferte od tego osobnika:
Sprzedaj dom za 1/5 ceny albo dom sie spali. W swietle szczegolowych czasami
opisow historycznych nasuwa sie spostrzezenie ze te elity ktore sie bogacily na
pozarach w dawnych czasach sa wiernymi odpowiednikami dzisiejszych elit ktore
dzis sie opiekuja pozarami. Niech czytelnik sam oceni jaki wielki postep
nastapil na przestrzeni dziejow, mamy wielka cywilizacja, postep i demokracje
dzisiaj, z ktorej powinnismi byc dumni. Niech czytelnik nie zgadzajacy sie z
autorem sprobuje zrobic takie warunki w swoim ogrodku aby cos sie "samo zapalilo"
w trzech roznych miejscach tej samej nocy. Podlanie benzyna i rzucenie zapalonej zapalki nie kwalifikuje sie do zaliczenia
tego testu. Trzeba cos lepszego wymyslic... Moze "mysliwy strzela
trzy race w trzy rozne miejsca" albo "trzy iskry od lini elektrycznej spadaja na siano w trzech roznych
miejscach". A moze trzy butelki rzucone przez trzech roznych pijakow
skupia promienie slonca na suchej trawce tej samej nocy w trzech roznych
miejscach? Ile to sie czlowiek musi napracowac niz cos sie "samo zapali"
i jaka to musi byc dyskrecja... I pamietac aby pozar zaczal sie w srodku suchego
ogrodu, bo pozar obok metalowego plotu czy tuz przy drodze moze sam sie zgasic...
I pamietac o kierunku wiatru, wiatr wzdluz drogi nie przeniesie pozaru na
wiekszy teren - to dopiero sztuka aby pozar byl wielki! Oto
stare dowcipy o
pozarze:
Starszy czlowiek podpalil
w nocy
rozwalajaca sie ale dobrze ubezpieczona stodole. Pije wodke z mlodzianem i czeka
az ogien sie rozwinie.
Co kilka minut kaze mlodzianowi leciec za stodole "zobacz czy wszystko w
porzadku". Ale mlodzian wciaz wraca i melduje ze nic ciekawego sie nie
dzieje. Po godzinie pijatyki starszy czlowiek krzyczy "niech juz sie
ta rudera zapali od pioruna no nie?".
W nocy stara chalupa sie
pali, tlum przybiegl i wszyscy krzycza w panice... wlasciciel domu krzyczy "teraz to wszyscy przylecieli i sie wymadrzaja a jak trzeba
bylo zapalic zapalke na silnym wietrze to nikogo nie bylo do pomocy.
Zdjecie 1 - Mapa pokazuje obszar pozaru oraz jak blisko pozar podszedl pod dom
autora. Pazdziernik 2003 Pozar
1
Zdjecie 2 - Pozar zbliza sie do domu autora i pobliskiej
firmy Nokia. Dom autora znajduje sie okolo 1 km na prawo od kolorowego
kwadracika. Pazdziernik 2003 Pozar
2
POZARY - ZDJECIA, LINKI, MAPKI
Strone redaguje Piotr Sobczak (Peter Sobczak, 11463 Tree Hollow Lane, San
Diego, CA 92128, USA). Uwagi dotyczace funkcjonowania tej strony, propozycje zmian oraz dodatkowe
materialy prosze zglaszac do Webmaster,
koniecznie
podajac nazwe i adres strony (Polonia San Diego, http://www.poloniasandiego.us).
Dziekujemy!
Podobna
strona Polonia Mozambik http://poloniamozambik.tripod.com